Widziała już zbyt wiele fontann, i zdechłego kota* i postanowiła odpocząć.
Wybrała ławkę stojącą na uboczu - Patrycja, znaczy się - i usiadła.
Zieloność za nią, intensywna tak, że niemal dzika w środku miasta - wydawała się ją pochłaniać.
I faktycznie w miarę, jak siedziała, czuła się z nią coraz bardziej zjednoczona - zielona ławka, zielona trawa i w końcu owa zdradliwa zieloność rzeczywiście ją pochłonęła.
A z zieloności wyłoniły się postacie, które wcześniej wzięła za kwiaty i plamy cienia na trawie.
- Witaj, Alicjo - rzekła jedna z postaci, kobieca, zamszowym głosem.
- Patrycjo - z sykiem poprawiła ją druga - to jest Patrycja.
- Skąd znacie moje imię? - zapytała dziewczyna, odwracając się za siebie, ale tylko raz.
- To naturalne, że znamy twoje imię - odparła pierwsza - ponieważ cię rozumiemy. I bez twojego imienia rozumiałybyśmy cię doskonale.
- Nie to, co X, X i Malicja* - dopowiedziała druga.
- Ona nazywa się Fiona - mruknęła Patrycja.
- To i tak brzmi jak ksywa - skrzywiła się pierwsza.
- Ona ci się podoba, prawda? - zapytała aksamitnym głosem druga.
- Może - mruknęła Patrycja niechętnie.
- Ale ona cię nie rozumie. I nie zrozumie. Prawda?
- Dlaczego ciągle mówicie o rozumieniu? - zirytowała się Pe.
- Ponieważ one poprostu nie mogą cię rozumieć. Nie jesteście z tego samego gatunku. - rzekła druga książkowym tonem.
- Jak to? Więc kim ja jestem?
- Jesteś jedną z nas. To oczywiste - rzekła pierwsza strzepując z siebie jakiś pyłek - nie, trzmiela.
- Nie wyglądam jak wy. Jestem człowiekiem. Mieszkam w bloku - tłumaczyła Pe.
- Mieszkasz w złym miejscu - oceniły kwiaty i cienie na trawie.
- Więc co, mam zamieszkać tutaj, pod drzewem? Spać na trawie?
- To byłoby dobre - przyznała druga - ale nie w tej formie. Wiesz, Bóg czasem się myli, złotko - dodała życzliwym, poufnym tonem.
- Myli się? Bóg nigdy się nie myli!
- Och, poprostu nie wybrał ci odpowiedniej powłoki.
- To miała być próba. Próba. On się nie myli - rzekła pierwsza poważnie i z lekką naganą - Więc kim chciałabyś być? Drzewem? Ptakiem? - zapytała rzeczowo.
- Ptakiem - odparła Patrycja (zawsze chciala być ptakiem).
- Ale zaraz - dodała, patrząc na roślinne kobiety - czy jeżeli stanę się ptakiem, zatracę wszystkie swoje problemy, czy też będę mieć nowe, z którymi nie pomoże mi nikt?
- To już musisz sprawdzić sama - rzekła pierwsza - A nie ma już odwrotu, więc musisz to przemyśleć. Wchodzisz w to?
-end-
Tropella 21.04.04.
na ławce
między anglistyką a łazienkami
*przeżycia piszącego ^^;
*imiona randomowe













Devious Comments